Wystawa w Kielcach  11.05.2003

W wyniku zsumowania cyfr Jachciowego numeru startowego na wystawie w Kielcach osiągnęłam trzynastkę, co zwykle było dla nas dobrą wróżbą. Tym razem jednak trzynastka zrobiła nam niespodziankę i zadziałała odwrotnie. Zaczęła działać już rano na dworcu, kiedy pani zapodała przez głośnik, iż pociąg do Kielc spóźni się 10 minut, a opóźnienie może ulec zmianie. I rzeczywiście, uległo. Pociąg przyjechał z opóźnieniem 40 minut, podczas gdy na dotarcie z dworca na wystawę miałam pół godziny. W dodatku większość wagonów była zarezerwowana dla kolonii i zamknięta na głucho. Miotałam się tedy od jednego wagonu do drugiego, a wraz ze mną pani z chartem afgańskim, pani ze szpicem wilczym, pan z papillonem oraz pan z grzywaczem. Kiedy z głośnika dobiegł komunikat, że pociąg do Kielc odjeżdża, postanowiłam wskoczyć w pierwsze lepsze otwarte drzwi. Okazały się to drzwi wagonu towarowego i w momencie kiedy Jachcik wskakiwał, zostały one zatkane osobą urzędującego tam pracownika PKP. W związku z czym Jachcik spadł mi do dziury pod schodami wagonu, co wywołało histerię wśród przebywających na peronie osób, nie połączoną jednakże z chęcią niesienia nam pomocy. Pracownik PKP również początkowo nie zamierzał nam jej udzielić, ograniczając się do poinformowania mnie, że tym wagonem nie wolno mi podróżować. Udało mi się jednak skłonić go do wydobycia Jachcika, który wpadnięcie pod pociąg zniósł ze stoickim spokojem i cierpliwie czekał na wydobycie. I kiedy pracownik PKP wbrew swoim przekonaniom wciągnął go na pokład wagonu towarowego , pojawił się inny pracownik, który przedstawił się jako posiadacz dwóch owczarków podhalańskich. Zapytał gdzie wystawa i oznajmił, że dla Jachcika miejsce się znajdzie. A następnie wychylił się przez okno i ogłosił, iż wszystkie psy jadące na wystawę są proszone do wagonu towarowego, gdzie będą miały dużo miejsca i nikt nie będzie po nich deptał. I tak podróż do Kielc odbyliśmy wraz z chartem afgańskim Kwazarem, szpicem wilczym Malwiną oraz papillonem Cześką. Grzywacz gdzieś się zawieruszył, pewnie wdarł się do wagonu kolonijnego. Podróż upłynęła nam na pomiarach wciąż powiększającego się opóźnienia, analizie porównawczej przedwystawowych zabiegów pielęgnacyjnych naszych psów (wypadliśmy z Jachcikiem bardzo blado-tylko kąpiel i wytarcie ręcznikiem) oraz ochronie Jachcika przed Malwiną, w której się zakochał, a ona chciała odgryźć mu nos.
Parę minut po 10 dotarliśmy na dworzec i rozpierzchliśmy się do czekających na nas pojazdów. Na nasz występ zdążyliśmy nawet z pewnym zapasem czasowym, dzięki podwiezieniu przez państwa Janczarowych. Występ nie zakończył się spektakularnym sukcesem, wylądowaliśmy na miejscu trzecim, a Jachcik chyba zmalał od czasu Opola i Łodzi, bo znów okazał się niezbyt duży. Za to Aneczka tym razem nie odmówiła współpracy, ładnie się pokazała i została Najlepszą (choć jedyną) Suką w Rasie.

 

 

Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved