Poznań 2001, czyli pierwsza wystawa Jachcika

Na wystawę przybyliśmy wcześnie i zajęliśmy sąsiadujące ze sobą narożniki ringów, na których oceniane miały być setery. Po rozbicu obozu, przystąpiliśmy do rozgrzewki i testowania antypoślizgowych wykładzin na ringach. Jachcik, kiedy już przekonałam go, że wykładzin się nie wącha, tylko po nich biega, radził sobie całkiem nieźle, czym uśpił moją czujność. Grocik natomiast, wiedząc, że numer z symulowaniem chorej łapki drugi raz nie przejdzie, wymyślił co innego. Postanowił, że tego dnia porusza się wyłącznie inochodem. Po kilku okrążeniach Mariuszowi udało się wprowadzić go w odpowiedni rytm, więc zaproponowaliśmy, żeby biegał dalej, bez zatrzymywania, dopóki nie nadejdzie ich kolej. Pomysł ten jednak nie przypadł mu do gustu.

Pojawiła się też Breza, mama Rudych Ziółek, która została entuzjastycznie powitana przez Sonię i Jachcika. Wkrótce rozpoczęło się sędziowanie i nadeszła kolej Jagerka, który zupełnie nie zdawał sobie sprawy z powagi chwili. Nagle odkrył, że podskakiwanie i gryzienie ringówki jest świetną zabawą. Z kolei w czasie opisywania sprawą najwyższej wagi stało się drapanie za uchem. Tytuł 'Best Puppy' zdawał się od nas oddalać, ale na szczęście podczas decydującego biegu Jachcio przestał na chwilę manifestować swoje lekceważenie dla wszelkich zaszczytów. Zostaliśmy postawieni na pierwszym miejscu i nagrodzeni brawami, dobiegającymi głównie od strony naszego narożnika.

Pozostało nam oczekiwanie na występ w ringu honorowym i śledzenie poczynań reszty towarzystwa. A poczynało sobie ono bardzo dzielnie. Starrlet wygrała całe mnóstwo papierków, z których wynikało, że jest Zwycięcą Rosji, Rzeczpospolitej, Prus Wschodnich, Inflant etc., etc., etc., czyli chyba carycą. Czardasz miał jednak o jeden papierek więcej i zapobiegł matriarchatowi w Europie Środkowej i Wschodniej.

Następnie do akcji wkroczyła Sonia, która wprawdzie była druga, ale podobnie jak Jachcik została uznana za wybitnie obiecującą. Na widok zasmuconej córeczki w Brezę wstąpił taki duch walki, że wygrała mocno obsadzoną klasę championów i wywołała owacje na stojąco w narożniku Rudych Ziółek.

Do walki zaczął przygotowywać się Koniak. Spowity mgiełką preparatów upiększających, stał spokojnie, dając się polerować Ewie i Mariuszowi, którzy skakali wokół niego jak trenerzy i masażyści wokół Andrzeja Gołoty. W przeciwieństwie jednak do wspomnianego zawodnika, Koniak wykazał dużą wolę zwycięstwa i pięknie się zaprezentował. Sędzia obstawił go tabliczkami z CWC i CACIBem, a następnie dołączył do tych zaszczytów swoją osobę i tak uhonorowany Koniak dawał się łaskawie fotografować. W dalszych rozgrywkach, podobnie jak Czardasz, wygrał karteczki upoważniające go do panowania w Europie Środkowej i Wschodniej. Będą się musieli jakoś podzielić.

Jachcio przespał to wszystko i został obudzony na występ w ringu honorowym, gdzie zebrały się Best Pupy wszystkich ras. Tam zachowywał się w miarę przyzwoicie, ale zanim całkiem się obudził, trzeba było schodzić, bo pani wskazująca pieski do finału nie machnęła ręką w nas, tylko gdzieś obok i trafiła (zapewne niechcący) w kogoś innego. I tak zakończyła się pierwsza wystawa w życiu Jagerka, a zarazem ostatnia nasza wystawa w sezonie 2001.

 

Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved