Urodziny Ronisa i ociec prać

Dziś spacer był ograniczony wyłącznie do męskiego grona. Na Polu Wzlotów spotkali się tylko RUDZI: Fokker z synami: Jagerem, Jasmanem i Luckiem oraz zgarnięty po drodze nowy Fokus. Przy Choinkach dołączył do nas Ronis, który obchodził swoje szóste urodziny, a trochę za Choinkami Gaspar idący od strony Bramy Mauretańskiej, gdzie zaparkował.

Fokus szedł z nami wbrew własnej woli i gdyby nie jego pani, to pewnie rychło by nas opuścił. Pani jednak wiele słyszała już o spacerkach, a jej córka była raz świadkiem naszych ćwiczeń przedkonkursowych ze zdechłym bażantem, więc ciekawość nakazywała jej iść z nami wbrew protestom Fokusa. Ostrzegłam ją lojalnie, że jeśli Fokus będzie prezentował tak nieżyczliwą postawę, to prędzej czy później od kogoś oberwie. Pani stwierdziła, że z pewnością mu to nie zaszkodzi i ona w ogóle nie zamierza się wtrącać w jego stosunki towarzyskie. Dzięki tak trzeźwemu podejściu do sprawy udało nam się dotrzeć we względnej zgodzie aż do Choinek. Po drodze panowie kilka razy oceniali swoje możliwości, ale że nikt się nimi nie interesował, po chwili rozchodzili się bez walki. Jednak podczas oczekiwania na Ronisa, stary Kiemlicz Fokker poczuł się znieważony i postanowił jednak Fokusa sprać. Kiemlicze młodsi tylko na to czekali i ochoczo rzucili się w wir walki, aby wspomóc ojca. Wprawdzie Lucek i Jachcik zajmowali się głównie robieniem hałasu, ale Jasman prał tak uczciwie, że po wydobyciu i oddzieleniu Fokusa, prał dalej, ale już Fokkera. Jednak szybko uświadomiliśmy mu jego błąd i nastąpił rozejm. Fokus przez chwilę kulał na przednią łapę, ale szybko mu przeszło i w ogóle zrobił się dużo uprzejmiejszy. Fokker miał lekko podbite oko, u reszty nie stwierdziliśmy żadnych obrażeń. Dołączenie Gaspara i Ronisa nie spowodowało nowych nieporozumień, więc raźno ruszyliśmy w drogę. Kiemlicze młodsi szaleli wesoło, przy czym Jasman najwyraźniej postanowił zamienić Jachcika w bałwanka i turlał go w śniegu, co turlany przyjmował z dużym zadowoleniem. Mały Lucek nabrał niezwykłej samodzielności i czasem zupełnie samotnie przemierzał łąki i pola, ku radości swojej pani, już myślącej o próbach polowych.

Mimo wiatru i dość obfitych opadów śniegu zaliczyliśmy pełną trasę, a przy Ośrodku Sportów Wodnych tradycyjnie przystąpiliśmy do herbatkowania. Z okazji urodzin Ronisa panna Ronisówna rozdawała nam pierniczki, a psom psie ciasteczka. Przemek dostarczył nie tylko Kubków Spacerowa, ale też ciasta z jagodami i jabłkami oraz czekolady. Piotrek Jasmanowy jak zwykle miał Niezwykle Gorące Ziółka w swoim pancernym termosie, Viola sok malinowy, a ja zupełnie zwyczajną herbatkę. Po spożyciu wszystkich dóbr ruszyliśmy z powrotem przez zaśnieżony krajobraz.

Fokus nabrał trochę luzu, opuścił ogon i grzebień na grzbiecie, przestał się też tak kurczowo trzymać swojej pani, więc jest nadzieja, że zostanie przywrócony społeczeństwu.

Spotkaliśmy po drodze konie, do których się już zdążyliśmy przyzwyczaić, a na samym końcu wędrówki mieliśmy niespodziankę w postaci sokolników. Chodziły już słuchy, że się tacy na Polach Wilanowskich pojawiają, ale na własne oczy zobaczyliśmy ich po raz pierwszy. Grupa była trzyosobowa i dwuptasia i prezentowała się bardzo atrakcyjnie. Trochę się spłoszyli na widok naszego stada, więc zaniechałam pogoni, ale muszę ich jeszcze kiedyś dopaść i nawiązać stosunki dyplomatyczne.

 



Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved