Spacer zimowy

Dziś odbył się pierwszy prawdziwie zimowy spacer z udziałem prawdziwego śniegu. W spacerze oprócz śniegu udział wzięli:

RUDZI: Fokker, Jager, Jasman, Lucek, Faza i Ronis
BIALI: Kajtek
CZARNI: Sima, ale zaczęła spacer w innym miejscu i spotkaliśmy się tylko przelotnie
INNI: Era, j.w. oraz Agnieszka Brezowa

Mieliśmy trochę kłopotów z utworzeniem jednej grupy, bo w związku z budową Świątyni droga dojazdowa została zamknięta, a parking ogrodzony i zamieniony w plac budowy. Jednak te drobne niedogodności nie złamały w nas ducha i w końcu wszyscy dotarliśmy na miejsce, choć niektórzy z opóźnieniem. Kiedy grupą podstawową ruszyliśmy w pole, po pewnym czasie stwierdziliśmy, że mamy o jednego psa za dużo. Stwierdziliśmy, że to Ronis. Na horyzoncie majaczyli jacyś ludzie, więc postanowiliśmy na nich zaczekać, sądząc, że to oni są źródłem Ronisa. Jednak ludzie ci na nasz widok zaczęli oddalać się w przeciwnym kierunku, a i Ronis gdzieś zniknął. Zadzwoniłam więc do Ronisów z pytaniem dlaczego wzbudziliśmy w nich taki popłoch. Poradzili mi, żebym odwróciła się w drugą stronę i rzeczywiście, stali już przy plantacji choinek, a tamci okazali się zupełnie obcy.

Przy choinkach zaczekaliśmy jeszcze na Kajtków i już w komplecie ruszyliśmy stałą trasą. Po drodze spotkaliśmy Simę z Erą, które dojechały na teren spacerowy z przeciwnej strony niż my i udawały się tam, skąd my przyszliśmy.

Zimno było przejmujące i Agnieszka z Violą Luckową uprawiały biegi dla rozgrzewki. Ja bardzo chwaliłam sobie mój nieekologiczny strój złożony z kożuszka i wielkiej futrzanej czapy, którą mój brat dostał na wyjazd do Norwegii, ale od niego wyłudziłam. Podobno wyglądałam jak seter z uszami zawiązanymi pod brodą, ale było mi ciepło. Za to niewiele słyszałam, bo futro głuszyło wszelkie dźwięki.

Psom zimno zupełnie nie przeszkadzało, więc żeby przedłużyć im przyjemność cieszenia się śniegiem i rozłupywaniem lodu na kałużach, zatoczyliśmy Wielką Pętlę. Ośrodek Sportów Wodnych zlodowaciał i przekształcił się w Ośrodek Sportów Zimowych. Jak zwykle zarządziliśmy przy nim postój i wypiliśmy kilka termosów herbaty oraz pokrzepiliśmy się dostarczonymi przez Ronisa pierniczkami.

Potem raźno ruszyliśmy w drogę powrotną, w postaci sopelków dotarliśmy do parkingu i oddaliliśmy się do domów, gdzie przywrócono nam funkcje życiowe.

 



Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved