Spacer przedswiateczny

Po zeszłoniedzielnych zaskakujących pustkach dziś zaskoczyły nas niespodziewane w okresie przedświątecznym tłumy. Słowa pochwały należą się BASom, a zwłaszcza Agnieszce, która od niedawna będąc posiadaczką prawa jazdy i samochodu, dotarła nim w całości na miejsce.

Mimo bardziej skomplikowanej drogi dojazdowej na Polu Wzlotów pojawili się:

RUDZI: Fokker, Jager, Jasman, Ronis
CZARNI: Koniak i Barbarka wraz z dziećmi: Simą i Calvadosem oraz wujek Fuks.

Calvados przyjechał z całą swoją rodziną i bardzo ucieszył się na widok siostry. Sima też się bardzo ucieszyła, ale najbardziej chyba z zielonego szaliczka, który miał na sobie Calvadosik. Zaraz złapała za jeden z jego końców i prowadziła brata tam, gdzie uznała za stosowne.

Jachcik początkowo bawił się z Jasmanem i Koniaczątkami, ale po przyjeździe Barbarki całą swoją uwagę na niej skupił, choć bez wzajemności.

Koniak był pierwszy raz na porządnym spacerze od czasu, kiedy lekarz mu ich zabronił, czyli od bardzo dawna. Zgodnie z zaleceniami lekarza koniakował bardzo umiarkowanie (w skali Koniaka oczywiście).

Fuks, kiedy zobaczył Fokkera, postanowił przeczekać cały spacer w samochodzie i z trudem udało się go namówić, aby wyszedł. Jednak Foczek po przejściu do klasy honorowej znacznie złagodniał i bije się tylko w obronie Jachcia, albo w wyniku jego namowy. Na szczęście Fuks nie żywił negatywnych uczuć do Jachcia ani Jachcio do niego, więc obyło się bez awantur.

W połowie drogi Ewa oznajmiła, że musi się zaraz napić, bo BASy spieszą się na dworzec, a Koniak nie może jeszcze tak dużo chodzić. W związku z tym stanęlismy pod płotem (Parku Natolińskiego), Ewa dobyła wino, ja rozdałam kubeczki po jogurcie naturalnym i w ten wyrafinowany sposób uczciliśmy spotkanie Koniaczej rodziny oraz świąteczność spaceru. Brak bardziej eleganckich naczyń był związany z nieobecnością Przemka Gasparowego, który ostatnio ich dostarczał. Jednak zarówno Przemek jak i Gaspar są usprawiedliwieni, bo od zeszłego wtorku są bardzo zajęci nowym domownikiem, według opisu Przemka małym i różowym.

Następnie spacer się rozdwoił, bo cała Koniacza rodzina oraz Ronis zrobili w tył zwrot, zabierając mnie ze sobą celem zrobienia zdjęć Foczku i Jachciu w miejscu bardziej słonecznym niż podpłocie parku. Po sesji zdjęciowej ruszyłam śladami Jasmana i Fuksa, którzy pozostali wierni stałej trasie spacerowej. Spotkałam ich, kiedy już wracali i razem zakończyliśmy ostatni spacer w roku 2002.

 



Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved