Spacer próbny

Dzisiejszy spacer próbny dowiódł pełnej gotowości WarSpowiczów do rozpoczęcia sezonu spacerowego. Nad Dzikimi Polami wisiały nisko czarne chmury, z których co jakiś czas spadał przelotny deszcz. Mimo to już na godzinę przed oficjalnym rozpoczęciem spaceru zjawił się tam mały Lucek z tatą Fokkerem. Fokker uczył Lucka szukania i wystawiania bażantów. Lucek poczynił na razie postępy w szukaniu, a z wystawiania potrzebne mu będą jeszcze zajęcia reedukacyjne.

O 11:00 spadł ulewny, ale krótki deszcz, a na Pole Wzlotów zaczęli tłumnie przybywać spacerowicze. Kwadrans później grupa wyruszyła w następującym składzie:

RUDZI: Fokker, Jager, Lucek, Ronis, Savannah
BIALI: Gaspar, Skipper, Westa i Wiking
CZARNI: Fuks (Koniak w Białymstoku)
Goście Honorowi: Państwo-w-oczekiwaniu-na-setera

Fokker, spełniwszy ojcowskie obowiązki, udał się wkrótce ze swoim Panem do domu, co zapobiegło eskalacji konfliktu z Fuksem. Reszta podążyła stałą trasą. Jager i Jasman, po wakacyjnej rozłące powitali się z wielką radością i jak dawniej w parze przemierzali bezkresne przestrzenie. Lucek próbował zaprzyjaźnić się z Fuksem, ale bez specjalnej wzajemności. W-kropki jak zwykle zajmowały się sobą i wytwarzały przy tym dużo hałasu i zamieszania. W zamieszaniu tym Westa zgubiła kolejną obrożę. Skipper wykorzystał chwilę niuwagi Państwa i ku wielkiej radości swojej oraz zgromadzonej publiczności, wytarzał się w oborniku.

Pogoda zdawała się polepszać, więc nasz rozciągnięty w przestrzeni pochód posuwał się niespiesznie. Zatrzymaliśmy się na chwilę szaleństwa przy rzeczce, wyrwaliśmy parę marchewek na Marchewkowym Polu, a następnie daliśmy je koniom na pastwisku. Końska rodzina powiększyła się o ślicznego źrebaczka, którego jakiś czas podziwialiśmy, a znany z sympatii do koni Lucek przedarł się przez ogrodzenie i próbował zaprzyjaźnić się z pozostałymi użytkownikami pastwiska.

Wreszcie zatoczyliśmy Wielką Pętlę i zatrzymaliśy na chwilię przy Ośrodku Sportów Wodnych, niestety całkowicie wysuszonym. Tam Piotrek Jasmanowy poratował nas herbatą ze swojego termosu-w-którym-nic-nigdy-nie-stygnie i ruszyliśmy w dalszą drogę. Tym żwawiej, że z okolic bardzo czarnej chmury dobiegł nas donośny grzmot. W drodze powrotnej pochód podzielił się na dwie części, z których przednia bardziej przejęła się grzmotem, a tylna mniej. Tylna, w składzie: Fuks, Jachcik, Jasman oraz goście honorowi, zapędziła się jeszcze za bażantami, potem pomarudziła troszkę przy rzeczce i w efekcie na ostatniej prostej doznała gradobicia. Przemoknięci i wymłóceni dowlekliśmy się do samochodów, którymi wrócliliśmy do suchych i ciepłych domostw.

Ustalono, że spacer inauguracyjny odbędzie się jednak po Zlocie, bo za tydzień Efku i ja sekretarzymy na wystawie terierów, a za dwa tygodnie Fokker ma konkurs. Możliwe są jednak następne spacery próbne, tylko proszę o wyznaczenie posła sprawozdawcy, bo mnie nie będzie.

 

Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved