Spacer prawie rekordowy

Zbieraliśmy się dziś na spacer dość długo, ale jak się wreszcie zebraliśmy, to było na co popatrzeć. Najpierw ze stacji metra ściągnęłam sokolniczkę Maskotkę, pod stajniami dołączył do nas Benzo, Chapsik, a na końcu Lucek po leptospirozie i beagle Snoopy. Chapsik wprawdzie miał anginę i jechał na zastrzyk, ale że przejeżdżał nieopodal miejsca spotkania, to wpadł na chwilę, żeby się z nami zobaczyć i pokazać, że tę obiecaną wiśniówkę naprawdę ma i ciągle wozi w samochodzie. Ale nam da dopiero jak wyzdrowieje.

Lucek po leptospirozie był po pierwsze chudy, a po drugie złakniony spaceru i zaraz po spuszczeniu ze smyczy dokonał nagłego zniknięcia. Trochę nam to skomplikowało spacer, WCZ poszedł w kierunku, w którym rzekomo znikał Lucek, Viola Luckowa udała się zrobić zwiad w stajniach, ja stanęłam w punkcie obserwacyjnym, a grupa zasadnicza ruszyła do miejsca zbiórki. Po paru trudnych chwilach wypełnionych wypatrywaniem, wołaniem i gwizdaniem, pojawił się w szalonym pędzie Lucek, który według zeznań świadków zdążył dotrzeć już na Pole Wzlotów, a nie zastawszy tam nikogo, wrócił skąd przyszedł. Szybciutko dołączyłyśmy z uciekinierem do reszty grupy, która w międzyczasie znacznie się powiększyła, i poszliśmy do kolejnego miejsca zbiórki przy Bramie Mauretańskiej, gdzie czekał Koniak i liczne Wielokropki. Małgosia Westowa, tradycyjnie w jakiś sposób uszkodzona, bohatersko kuśtykała wymachując raźno kulami i zapowiadała, że nawet na wózku inwalidzkim będzie nam towarzyszyć. Ze względu na obecność sprawnych inaczej, postanowiliśmy zrobić Odwrotną Petlę i dokonać obchodów imieninowych na jej początku. Jeszcze nie zaczęliśmy na dobre świętować, kiedy pojawił się wśród nas Calvados, a wkrótce potem Fuks. Imieniny Małgorzaty, którą dotychczas znaliśmy jako Ewę, obchodziliśmy więc w następującym składzie:

RUDZI: Fokker, Jasman, Lucek, Ronis, Bruno, Sophie, Rózia i nowy Benzo. Jachcik został w domu ze względu na dziurawą łapę.
BIALI: Gaspar, Wiking, Dumka, Westa i Wenus
CZARNI: Koniak, Fuks, Sima i Calvados
INNI: Snoopy i Era

Jeśli doliczyć jeszcze Chapsika, który kawałek nas odprowadził, to było nas 18 seterów i dwoje innych, a grupa ludzka liczyła 25 osób. Świętowaliśmy więc hucznie, Koniak dobył ze swojej piwnicy szampana 'Best of Breed', krążyły różnorodne czekoladki, ciastka i ciasteczka, a nawet całe pełnowymiarowe ciasto, dostarczone przez Mefku. Ale szybko przestało być całe i pełnowymiarowe.

Po zakończeniu konsumpcji odłączyli się od nas uczestnicy niepełnosprawni i spieszący się na pociąg, a reszta ruszyła w trasę Odwrotnej Wielkiej Pętli. Osamotniony Jasman był nieco tylko mniej ruchliwy niż w parze z Jachciem, ale za to Sophie i Rózia na prostych odcinkach trasy prezentowały wspaniałe wyścigi. Beagle Snoopy bardzo dobrze czuł się w seterowym towarzystwie i nawet cierpliwie znosił zaloty Koniaka. W drodze powrotnej stopniowo traciliśmy spacerowiczów, którzy wsiadali do pozostawionych w różnych punktach trasy samochodów. Aż wreszcie na Polu Wzlotów rozproszyliśmy się całkowicie, ale za tydzień znów tam będzie nas pełno.

Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved