Dziś towarzystwo spacerowe było nieco przerzedzone, pewnie ze względu na akcję 'Znicz'. Na Polu Wzlotów, naruszonym już nieco przez koparki i spychacze, stawili się:

RUDZI: Fokker, Jager, Jasman i Browar
BIALI: Gaspar, Wiking, Westa i mała Jaga
CZARNI: Sima. Koniaka nie było, bo ma niezidentyfikowanego kuśtyka.
INNI: owczarka niemiecka ERA, przyprowadzona przez Simę

Pokonaliśmy błotny odcinek związany z rozpoczęciem prac budowlanych i ruszyliśmy stałą trasą, która ciągle jeszcze nie została naruszona ciężkim sprzętem. W międzyczasie Browar zdążył spowodować awanturę, szybko jednak zażegnaną. Fokker zastosował się do wskazań lekarza i jego udział był w tym starciu symboliczny. Potem Browar trzymał się tyłów pochodu i więcej awantur nie było. Sima wciągnęła Erę w seterowe towarzystwo i razem brały udział w wielkich gonitwach. Tył gonitwy zajmowała zwykle Jadwiżka, ale bardzo była wytrwała i ze wszystkich sił próbowała za starszymi nadążyć.

Na Polu Marchewkowym jakaś siła powywlekała marchewki z ziemi i leżały ogólnie dostępne, więc na kolejny, odcinku trasy większości uczestników wystawała z pysków dorodna nać.

Przy Ośrodku Sportów Wodnych tradycyjnie zarządziliśmy postój, który dzięki pani Jagi wzbogacony był ptasim mleczkiem. Ptasie mleczko popiliśmy ziółkami Piotrka Jasmanowego i ropoczęliśmy odwrót.

Jachcik zachowywał się nieco bardziej przyzwoicie niż ostatnio, ale pewnie dlatego, że nie było zajęcy. Za to na sam koniec wpadł wraz ze swoim bratem w parę bażantów i nabawił się całkowitej głuchoty na moje gwizdy i obelgi. Żałuję, że nie miałam ze sobą obiecanej dyni, albo i dwóch, bo widok Jachcia i Jasmana ociekających dyniowym miąższem z pewnością by mnie usatysfakcjonował.

Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved