MMN po raz drugi

Na tegoroczny Memoriał Milana Novotneho do Czech wyruszyliśmy w piątek 13 września, zastanawiając się co z tego wyniknie. Podróż przebiegła na szczęście bez niespodzianek i w sobotę po południu zebraliśmy się przed domem myśliwskim w Brnikovie, gdzie już czekali organizatorzy i zawodnicy z Czech. Tym razem w Memoriale startowało 15 psów, w tym 8 z Polski. Skład naszej reprezentacji tworzyły cztery wyżły niemieckie krótkowłose, dwa setery irlandzkie, jeden weimar i spanielka bretońska.

            Po uroczystym otwarciu Memoriału rozpoczął się przegląd eksterieru. Zgodnie z regulaminem MMN w zawodach mogą wziąć udział psy, które na przeglądzie otrzymają ocenę co najmniej bardzo dobrą. Warunek ten nasza drużyna spełniła bez trudu, zdobywając siedem ocen doskonałych i jedną bardzo dobrą. Za najpiękniejszego psa został uznany wyżeł niemiecki krótkowłosy Malomkozi JOKER Wojciecha Burskiego.

            Następnego dnia od rana przystąpiliśmy do zmagań w polu i w wodzie. Po losowaniu numerów podzielono nas na trzy grupy, które pod wodzą trzyosobowych zespołów sędziowskich ruszyły w teren. W składzie jednej z komisji znajdował się polski sędzia, pan Jerzy Ciechanowski.

W konkurencjach wodnych wszystkie psy z naszej grupy pracowały bezbłędnie i otrzymały maksymalne oceny. Problemy zaczęły się w polu, gdzie stan zwierzyny był znacznie gorszy niż rok temu i nie wszyscy mieli okazję do spotkania dzikiego ptactwa. Tym, którym się nie udało, oferowano bażanty hodowlane w kondycji tak marnej, że psy traktowały je jako postrzałki i aportowały. Mój seter irlandzki, JAGER-JACHT Rude Ziółko, znalazł na szczęście dzikie kury i zrobił do nich przepiękną stójkę, a ja brnęłam do niego przez bezkresne pole buraków, modląc się w duchu aby chrzęst buraczanych liści nie wypłoszył zwierzyny zanim zdążę dojść do psa. Jednak zarówno kury jak i Jacht wykazali ogromną cierpliwość, dzięki czemu za stójkę, ściąganie, posłuszeństwo i respektowanie zwierzyny dostaliśmy maksimum punktów plus ustną pochwałę. Na czwórkę z szukania musieliśmy jeszcze zapracować przekładając rozpalone słońcem ściernisko, ale i tu Jacht mnie nie zawiódł, pracując na pełnych obrotach.

Niestety, podobnie jak w zeszłym roku, komplet punktów przepadł na aporcie bażanta, choć tym razem bardziej z mojej winy niż psa. Pamiętając jego zeszłoroczne niechlubne porzucenie znalezionej kaczki nie wytrzymałam i ponagliłam go widząc, że znów ma chwilę wahania. I znów trójka zamiast czwórki, chociaż że kogut został mi dostarczony już bez ociągania. Ale i tak byłam z mojego rudzielca bardzo dumna, bo w polskiej reprezentacji zajęliśmy wysokie drugie miejsce, zaraz za rewelacyjną MINI Pogwizdowski Widok pana Józefa Kałuckiego. Malutka spanielka bretońska jako jedyna z naszej drużyny zdobyła maksymalną liczbę punktów i wraz z czterema czeskimi psami zakwalifikowała się do baraży, po których została sklasyfikowana z dyplomem I stopnia na miejscu trzecim. Dyplomy I stopnia otrzymały również psy: JAGER-JACHT Rude Ziółko i POKER z Czarnego Dworu, a II stopnia: Malomkozi JOKER i APEL Udane Łowy. W porównaniu z ubiegłorocznym Memoriałem, kiedy do finału zakwalifikowały się trzy psy polskie i dwa czeskie, tym razem mieliśmy pewien niedosyt sukcesów. Ale myślę, że z tym większym zapałem wyruszymy na rewanż do Czech za rok.



Copyright © Fokker's
Projekt i Wykonanie:Neiven WebDesign
All rights Reserved